sobota, 11 stycznia 2014

List do Córeczki

Cześć Mała, Malutka,

od głowy do pupy 28 centymetrowa. 
Kruszynko moja, Motylku.
Zosiu, Zosieńko, Sofijko - myślę dziś o Tobie cały dzień.
Moja Córeczko.
Wciąż to dla mnie brzmi egzotycznie.

Wiesz, wstałyśmy dziś rano (tak, tak stanowimy tandem, Ty i ja, ja i Ty, duet prawie doskonały)
po kilku nocnych budzeniach w trakcie których Twój Brat Leon
domagał się: przytulenia, pośpiewania, mleka z butli, pogłaskania.
Rano rytualnie następowaly po sobie pewne czynności takie jak: wypakowanie zmywarki, zapakowanie zmywarki, jedzenie kaszy z Leonem, śpiewy i pokazywanki.
Potem przyjechała moja Sis a Twoja Ciocia Patrycja z Helenką i Kaziutem i wspólnie piłyśmy kawę podczas której Hela wylała szklanę mleka na komodę i załatwiła Ojcu Twemu wszystkie skarpety, Kaziut chustkami do mebli mył całą podłogę w pokoju a Leon no cóż? 
Trochę popiszczał, poukładał klocki, pobełtał mi swoją pulchną rączką w kubku z kawą.
 I tak to. 
Po miłym poranku popędziłam do firmy.
Drukowanie, skanowanie, kopiowanie.
Klienci z uśmiechem patrzą na mnie, toczącą się kulkę.
A Ty fikasz.
Miło, przepływowo.
Zaczepiasz mnie, przypominasz o sobie.
Nie śmiałabym zapomnieć.
Popędziłyśmy potem na manicure.
Córko jak poznasz shellac to go pokochasz, fundnę Ci kiedyś.
Choć co ja piszę, kiedy będziesz duża to hybryda będzie passe:)
W lustrze w salonie Asi (pamiętaj Asia to mani Master) spojrzałam na siebie.
Znów będę Mamą.
Brzuch z Tobą jest już pokaźnych rozmiarów.
29/30 tydzień ciąży.

Szłam potem do mojej Babci a Twojej Prababci Zosi która dziś skończyła 83 piękne lata.
 I wiesz Mała patrzyłam na osiedle na którym się urodziłam i spędziłam swoje dzieciństwo.
Nie ma już górki na której zjeżdżałam na sankach, jest wielki biurowiec,
nie ma urokliwego kościółka - jest bank i apteka.
U Babci było nas dużo - jak zawsze.
Było gwarno, miło, ciepło, serdecznie.

A teraz Kochana siedzę i piszę do Ciebie.
Wróciłam właśnie z babskiego wieczoru na którym byłam z Twoją Babcią a moją Mamą
i moimi Siostrami a Twoimi Ciotkami rzecz jasna.
Jadłam pyszną sałatkę, śmiałam się, plotkowałam, rejestrowałam te wspólne chwile.

Mam nadzieję, że będziesz kiedyś chciała wyjść gdzieś ze mną.
Że będziemy chciały spędzać ze sobą czas.
Że będziemy rozmawiać.

Czekam na Ciebie i na to kiedy będę mogła ubrać Cię w czerwoną sukienkę do kostek 
w rozmiarze 62, która czeka na Ciebie.
Co jak co ale ciuchy masz już Mała boskie:)

Jutro kolejny dzień przed nami.
Idziemy na spotkanie blogujących Rodziców z Lublina.
Bardzo się cieszę.

I wiesz, powiem o Tobie.
Powiem, że chciałabym żebyś miała kręcone włosy jak ja i proste długie nogi jak Twój Tata.
Ale wiesz, nawet jak urodzisz się z włosami prostymi jak drut i nogami kurczakowymi jak moje 
to i tak Maleńka będziemy Cię bardzo mocno kochać:) 


Twoja Mama
Karola









27 komentarzy:

  1. :) piękne :D wzruszyłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh Gratulacje...jak widac jestem mocno do tyłu z wszelkimi wiadomościami:) piekny list:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję no i nadrabiaj Kochanieńka:)

      Usuń
  3. Sweeeeeeeet! :) Mam nadzieję, że i u mnie będzie córa - choć jedna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. jakby to powiedzieć? wielkie zaskoczenie zmieniło się w wielką radość :-D uwielbiam wpisy o takich rodzinach jak Wasza, jakby ktoś miał promować politykę rodzinną, to tylko takie blogi jak ten, masz ogromne szczęście do ludzi- co widać po tym jak o swoich siostrach i rodzicach piszesz. Zosia też ma szczęścia ogrom na starcie- mamuśkę ma fajową, że o reszcie nie wspomnę ;-)
    ambitne masz plany do córy i dobrze Wam będzie razem, na pewno :) nie mogę się doczekać aż ją tu przedstawisz :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klara zawstydziłaś mnie.
      Poczerwieniałam.
      Zdarza się to nie za często.
      Także 1:0 dla Ciebie.
      Strasznie to miłe co napisałaś - ślicznie dziękuję!

      Wiesz, to po prostu jestem ja, nie gram, po prostu jestem. Przyszłam na świat w cudownej Rodzinie i dalej pragnę te uczucia przekazywać.

      Malutkiej też już nie mogę się doczekać!

      Usuń
  5. Łzy mam w oczach. Jak to się wszystko w życiu zmienia, co? Jak w cud uwierzyć było trudno, a później w drugi TAKI cud... :) Szkoda, ze w Lublinie spotykają się tylko blogujący rodzice. Szkoda, że nim nie jestem:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani B. - pokrętnie przekręcone i nakręcone to życie.
      Wszystko się zmienia. A CUDA się zdarzają.
      Cud-u u Ciebie wypatruję i życzę pełnym moim sercem.

      Usuń
  6. pięęęękne :*:*:* ściskam Was mocniutko :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  7. ukochana forma.

    czyli nie wiem, czy to, czy też że Was dzisiaj poznałam, ale.. no łzy. pięknie. Mama Karola :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eh, Wasze listy zawsze mnie wzruszają
      a spotkanie? na wczorajszy dzień nie mogłam sobie wymarzyć niczego piękniejszego!

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślicznie napisane;) Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ryczę.... pięknie napisałaś, jesteś pięknym człowiekiem! Cieszę się, że mogłam Cię poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz i ja ryczeć będę, eh dzięki Kochana, też sie ciesze że Cię poznałam i liczę na więcej:)

      Usuń
  11. moje ogromne gratulacje!!!!
    piękny list :)

    OdpowiedzUsuń