środa, 24 września 2014

Taaaaka sobota

Kilka lat temu - no dobra - dziewięć, stałam w szkockiej budce telefonicznej
bałamucąc przyszłego Męża przeuroczą rozmową.
Gadamy, gadamy, miło, fajnie ale co ja widzę: idzie Sean. 
Sean Connery.
Stan: posiurana.
(rozmowy nie przerwałam a po dziś dzień nieliczni wierzą w tę historię:)
Do czego zmierzam?
Ów stan posiurania towarzyszył mi kilka dni temu jak napisała do mnie Baśka,że przyjeżdża Monika, Monika czyli Tekstualna
i czy idę z Nimi na kawę.
O żesz w mordę! Cudnie!
Moja Idolka!
Bloga Tekstualnej czytam pasjami, od prawie dwóch lat.
Szanuję, podziwiam, no kręci mnie i tyle.
Było fantastycznie: kawa, ciacho, spacer lubelską Starówką.
Dziękuję Dziewczyny za super spędzone popołudnie!
I dziękuję Mężowi, że ciągle mówił: Karola, uspokój emocjonalność
bo dzięki temu jako tako się zachowywałam.








 

16 komentarzy: