wtorek, 31 grudnia 2013

Pompon

Pompon - nowe miejsce na mapie Lublina.
Byliśmy, zobaczyliśmy, szczerze polecamy!

Pyszna kawa, rewelacyjne bułeczki cynamonowe i nade wszystko miły i serdeczny Pan Właściciel.
Takie miejsca lubię - rodzinnie, ciepło, spokojnie.

W Pomponie jest klimat.
Zdecydowanie!
A że klimat tworzą ludzie znów muszę powrócić do Pana Właściciela gdyż człowiek to ogarnięty,
z pasją, wiedzą, zainteresowany rozmówcą, bardzo sympatyczny.

Pompon w swej ofercie ma ciekawą biblioteczkę w której można nabyć super książki
wydawnictw Dwie Siostry i Zakamarki między innymi, 
kosmetyki dla dzieci polskiej firmy Skarby Matki,
mufki na zimowe spacery i ręcznie robione lale.

Sala zabaw - Leon odnalazł się w oka mgnieniu!
Huśtawki, pchacze, jeździki, kuchnia, stragan, warsztat - to tylko część Pomponowych atrakcji.

Profil Pompona na FB TU

Bateria w aparacie dała ciała także zdjęcia mocno nijakie, 
na profilu Pompona zdjęcia cudne, 
cudne też u Sylwii - Mamy w domu TU

Polecamy!!!

pierwsza huśtawka którą zdecydował się testować:)


czas relaksu dla Mamy:)
 towarzysz zabawy - Kaziutek w super aucie
 Leon i zabawki z tektury
 Kaziut i renifer
 słodki upominek na drogę powrotną - cynamonówka plus pompon oczywiście! :)


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Atrakcyjny Kazimierz

Piękną mamy wiosnę tej zimy.
Skorzystaliśmy z okazji i spontanicznie, rodzinnie z moją Sis i Jej Rodzinką wybraliśmy się do Kazika.

O tym, że lubię to miasteczko pisałam nie raz.
To tu podrywaliśmy się z Mężem, randkowaliśmy i zawsze Kazimierz będzie mi bliski.

Cieszę się, że Leon ma takie cudowne Rodzeństwo Cioteczne, 
że się razem wychowują,
uczą od siebie.

Ja postawiłam na Rodzeństwo już dawno temu.
To była bardzo dobra decyzja.
Nie ma lepszych Przyjaciół.
Także piona Pat, Mer i Tym!


Podobni, nie-podobni?
 

Ciężarówki:)

Kazio








Helena



 Szwagierkolaska







piątek, 27 grudnia 2013

1-sze urodziny Leonka


Kartka z pamiętnika

26 grudnia 2012
godz. 6.30 rano
Lublin

Coś mi mocno niepewnie.
Kursuję między sypialnią a łazienką.
W końcu: "Kochanie, wiesz ja chyba rodzę".
Szybka akcja.
Z samochodu dzwonię do mej Siostry P., która naobiecywała, że będzie mi towarzyszyć.
Ani Ona ani Mąż Jej telefonów nie odbierają:)

O 7 rano jesteśmy w wybranym wcześniej szpitalu.
Skurcze tak silne, że chowam się na izbie przyjęć pod krzesło.
Lekarz mówi, że rzeczywiście rodzę tyle, że u nich epidemia ospy i musimy jechać dalej.

Przypomina mi się: "Nie było miejsca dla Ciebie" i ryczeć nie pozwalają tylko meeeega skurcze.

Docieramy do dość podłego ale najbliższego szpitala.
Zaspana Pani w okienku w mgnieniu oka odzyskuje światłość umysłu gdy mnie widzi i słyszy:)

8.28 po 28 minutach właściwego porodu na mym brzuchu ląduje Leon.
Syn mój pierworodny.
Syn mój wyczekany, wytęskniony, wymodlony.
Syn mój 55cm, o wadze 3300 i z 10pkt.



Komentarz Męża bezbłędny: 
"Jakoś tak Karola ładnie wyglądasz. 
No naprawdę. Twarz taka pogodna, bez wybroczyn.
Jakbyś nie rodziła"


26 grudnia 2013
godz. 8.28 rano
Lublin

Syn mój Leon pomaga w rozpakowaniu zmywary.
Stoi na swoich nóżkach, uśmiecha się i co jakiś czas upomina się o śniadanko mówiąc am, am.



Pierwsze urodziny.
Nie mogę uwierzyć.
Rok w którym śmiało mogę powiedzieć, że zmieniło się całe nasze życie.
Nasze priorytety.
Nasze marzenia.

Impreza roczkowa była bardzo rodzinna.
Było ciepło, świątecznie, przytulnie, swojsko.
Były świetne prezenty, wspólne kolędowanie i kupa śmiechu.


 dekoracja pobrana od Żanetki, o stąd




 nowy wóz Leona:)


z Rodzicami Chrzestnymi





tort by Ciocia Iga - bardzo smaczny i piękny, dziękujemy!!!








  
Synku mój Kochany, mam nadzieję, że kiedyś przeczytasz te słowa.
Wiedziałam, że pojemność serca mam dużą, że aż tak wielką dowiedziałam się gdy przybyłeś.
Dowiedziałam się też dużo o sobie - dziękuję.
Mam wrażenie, że każdego dnia znamy się i kochamy jeszcze bardziej - jeśli to w ogóle możliwe:)
Będziemy mieć razem świetne życie. Wiem to:)
W miłości siła.
Otaczają nas cudowni Ludzie.
Kochający, wspierający, z wielkim poczuciem humoru.
Ja i Twój Tata naprawdę daliśmy radę:)
Jestem dumna, że Ciebie mam.
Każdego dnia za Ciebie dziękuję.
Kocham Cię Leonie Aleksandrze.


 
 





wtorek, 24 grudnia 2013

Pięknych Świąt!

Przygotowania przedświąteczne kojarzą mi się przede wszystkim z domem rodzinnym.
Mama, ja, moje dwie Siostry i owalny stół w kuchni przy którym każda miała swoje zadanie.
Mnóstwo śmiechu do łez, wzruszających rozmów, ludzkich, prawdziwych historii.
Tak bardzo mi tego dziś brakuje.
Mam nadzieję, że uda nam się to kiedyś powtórzyć.
Zapach choinki, Tata i Brat podkradający nam wiecznie coś "prawie" gotowego:)

Mój dom pachnie dziś torcikiem makowo-sernikowym,
karpiem,
choinką, pod którą stoją maleńkie dziewczyńskie buciki.
Pachnie wspomnieniami.

Rok temu rano w Wigilię kupiłam sobie ulubioną moccę na Statoilu i podreptałam do firmy.
Z wielkim brzuchem przed sobą.
Nie musiałam, bardzo nie chciałam po prostu być sama w domu.
48 godzin później na mym brzuchu leżała Dziecina. Leon.
Ten czas jest dla mnie więc absolutnie wyjątkowy.

Życzę Wam pięknych, rodzinnych, błogosławionych Świąt,
zapachów, które na zawsze pozostaną w pamięci,
ciepła Bliskich,
spokoju i radości.
Świąt przepełnionych miłością!

Karolina

sobota, 14 grudnia 2013

30-tka

30 lat temu Mama moja Najukochańsza była w kościele na rekolekcjach.
Stala tak sobie i czuła, że coś nadciąga ale dokładnie nie wiedziała co.
Pierwsze dziecko, do terminu jeszcze 10 dni.
Kilka chwil później na sygnale syrenką Tata i Mama gnali przez lubelskie ulice.
Urodziłam się kilkanaście godzin później, 14 grudnia 1983 roku.

W naszej Rodzinie krążą opowieści kiedy wpadałam do Babci Hali i nie bacząc na nikogo leciałam wprost do kuchni gdzie łapałam sól i pieprz i wysypywałam na podłogę zanim ktokolwiek zdołał mnie dogonić.
Któregoś razu Babcia była szybka a ja trzymając w ręku tę sól i pieprz powiedziałam:
już Ci nie będę wysipowała po czym wysypałam oczywiście :)
Lubiłam także gościnne występy: recytowanie, śpiewanie, ludzi zabawianie.
Bycie rodzinną gwiazdą przerwało pojawienie się  na świecie mojego Rodzeństwa :)

Czasem ciągle jestem tą dziewczynką, kręcone włosy pozostały, szalone pomysły też,
błysk w oku by zrobić coś głupiego - no problem:)

Zawsze mi się wydawalo, że 30 to tak dużo.
Że będę paniowatą babeczką, z "odchowanymi dziećmi" i karierą u boku.

Tu gdzie jestem dziś bardzo mi odpowiada.
Mam wspaniałego Męża, Synka, czekam na Córeczkę.
Rodzina - moja siła.
Otaczają mnie cudowni Ludzie.

Robię w życiu to, co lubię.
W dodatku uczę się od Najlepszych.
Rodzinna firma - spełnienie moich marzeń.

Bardzo mi się spodobało gdy ktoś kiedyś powiedział, że urodziny to święto także Rodziców.
Ja dziś dziękuję moim z całego serca, że zaprosili mnie na ten świat i do swojego życia.
Mamo, Tato - to jedna z Waszych najlepszych decyzji:)

Świętowałam dziś z Rodziną.
Z naszą dużą włoską Familią, po włosku czyli na pizzy:)
Moje cudowne Siostry czytające bloga ze zrozumieniem zagwarantowały mi to o czym marzyłam -
hawaje w środku zimy i każdy z Gości udekorowany był wieńcem z hawajskich kwiatów:)
Jesteście najukochańsze!

Właśnie wróciłam z kina z Mężem.
Leo śpi.
Dziewczynka kręci się w moim brzucholu.

To był cudowny dzień.







poniedziałek, 2 grudnia 2013

Hello December




Kocham grudzień.
Kocham jak nie wiem co.

Za kilkanaście dni kończę magiczną 30-tkę:)
W mojej głowie od kilku lat powstawał plan na ten dzień - party w stylu hawajskim.
Świetny klub, drinki z palemką, cygara, kwiaty na piersiach i płaski brzuch.
He he he - w tle słychać śmiech.
Będzie za to piżama party w rodzinnym gronie:)

Drugiego dnia Świąt będziemy obchodzić pierwsze urodziny mojego Synka.
Niesamowite.
Już prawie rok.

W grudniu przyjedzie Ktoś z daleka (a nawet więcej Ktosiów) na których czekam i wypatruję.

W grudniu leczy się Ktoś bardzo bliski o którym straszliwie ciepło myślę.

W grudniu Dwoje Ludzi, których podziwiam powie sobie : TAK.

W grudniu siądę przy stole z wszystkimi, których kocham.

W grudniu czekam na Bożą Dziecinę.

December - just be nice!