wtorek, 21 maja 2013

Zdjęciowy przegląd tygodniowy

Ojj ciężko mi się zebrać, ciężko.
Na pytanie czy się kiedyś ogarnę, odpowiadam : nie sądzę.
Moi Bliscy wiedzą to najlepiej :)
Ciągle brak mi czasu - celebruję chwile jak ta - cisza i święty niezmącony spokój :)

Dni płyną nam cudnie - radośnie i miłośnie.
 
Enjoy!

spacerowy przegląd prasy musi być


baaardzo lubię szparagi, tu: tagliatelle ze szparagami i łososiem z koperkiem 

z tymi Gagatkami spędzamy większość czasu - Siostro - dzięki, że masz takie cudne Dzieciaczki! i ....

.....fajnie też, że masz ogród, basenik i zieloną trawkę - już wiemy gdzie spędzamy wszystkie ciepłe dni :)


Tata Cola - zdrowsza od normalnej :)

taki tam mesydż do Małża

garden party z okazji 30-tki Szwagra M. - Kochany Szwagrze raz jeszcze sto lat! wielki szacun dla mojej Kochanej Siostry za zorganizowanie super imprezy. Mała - jesteś Wielka!  





Synunio - jesteś the best!!!


nowy etap i pierwsze testy za nami - Leoś emigruje z naszego łoża :) ciekawe :)

z Dziadkami nad Zalewem - dziękujemy za super spacer!

80-tka mojej Babci, Babciuńku - żyj nam sto lat zawsze taka radosna jak jesteś!


środa, 8 maja 2013

Tygodniowy przegląd zdjęciowy - majówkowo

Od trzech dni siadam do kompa żeby w końcu zrobić przegląd zdjęć.
I zawsze coś.
Taki lajf:)
Majówkę mieliśmy cudną, mimo że pogodowo nijaką.
Do Dziadków Leonka (45km od Lublina:)) pojechaliśmy autem załadowanym po brzegi.
Nie muszę dodawać, że większość rzeczy należała do Syna?
Było rodzinnie, było lajtowo, był super grill ze znajomymi (z którego fot brak:)), 
były spotkania ze świetnymi Ludźmi.
Ech, majówka!

My na imprezie, Dziecko śpi :)



zabawy z Chrzestną 

Leon poznał Paulę i podobnie jak ja pokochał od pierwszego wejrzenia :)


domowe pesto bazyliowe, przepis z kwestiasmaku.com- powiem tak: WOW 
relaksowaliśmy się nad Wisłą
w Parku Czartoryskich widzieliśmy pawie

sesyjka z Mamusią
 
i z Tatusiem
Mały Kochany Leosiek 
Rodzinka.pl na działce nad Wisłą


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Cykliczny zdjęciowy przegląd tygodniowy

Tydzień upłynął nam pod hasłem długich spacerów, rodzinnych spotkań i WESELA!
Dobrze, że są Babcie - takie, które pojadą, zajmą się Wnukiem by rodzice mogli potańczyć, 
popatrzeć chwilę na siebie i pobyć z ludźmi za którymi się stęsknili. 
Babciu Leonka, jeśli czytasz - dzięki za zasponsorowanie nam weekendu w postaci super opieki nad Kluseczkiem :) 

nudziliśmy się w poczekalni do doktorki :)

dobry Ojciec Chrzestny :) - chodził z Dzieckiem po dzielni

faza na krowę od Cioci Ani - ciągnie ją za wymiona i piszczy przy tym :)

chusto chusto może się w końcu polubimy :)

buty i błyskotki bo jestem sroką

 
moje zdrowe żywienie - jak wygląda tak smakuje czyli ohyda :) jogurt nat+otręby śliwkowe+rodzynki+słonecznik

Mały, Kochany Dresiarz


fluo shellac u mojego mani Mastera - Asi, było fajnie dopóki nie zjawiło się Tych Dwóch :)


Leonek wybierał się na ryby ...

więc Ciocia Mania zostawiła go pod sklepem wędkarskim, żeby dokupił akcesoria :)

z Rodzeństwem Ciotecznym i Gutumańkiem :) najfajniej!


bo imię zobowiązuje - Leon Lion

co dwie głowy to nie jedna :)

WESELNIE
27.04 Mona&Grigorij :)

podróż za jeden uśmiech? nie! za jeden cyc!

no to pobalowane :)

jak Panna Młoda zrobi dziubek ... :)

sobota, 27 kwietnia 2013

4 miesiące Leonka w zacnym Towarzystwie

Leoś zwany Leonsjem, Leonidasem, Leosinkiem skończył 4 miesiące!
Mała sesyjka na początek (Skubaniutki jak widzi aparat przestaje współpracować):


Spędziliśmy dziś bardzo miły dzień.
Pogoda była cudna a Towarzystwo zacne.
W końcu jak u Czechowa były 3 Siostry :)
Dla mnie to zawsze czas wyjątkowy gdy możemy być wszystkie razem w jednym miejscu i w jednym czasie.
Zamiast na drina poszłyśmy do bawialni w Klubokawiarni Fika bo miałyśmy ze sobą Małe Ogony :)
Samo wyjście to kwestia dobrej organizacji



Leon i Kazimierz - dzieli ich 6 miesięcy różnicy, łączą rodzinne więzy :)  

Kaziulek - mój kochany Chrześniak z gołą stopą :)


Leonek - wbrew pozorom nie jedzie na ryby tylko pofikać :)

zabawa była przednia

Kaziuto był lotnikiem


a Leonio policjantem 


Pat&Mer&Hel&Kaz 

bo u nas z Rodziną nie tylko na zdjęciach :)

Syneczku - dziękujemy, że od 4 miesięcy umilasz nam każdy dzień!

czwartek, 25 kwietnia 2013

Dwie kreski

Rok temu o tej porze ujrzałam dwie najbardziej upragnione kreski.


Tę chwilę wizualizowałam od dawna - miało być romantycznie, wzruszająco, niezwykle.
Scenariusze były różne - miałam kupić maleńkie buciki i dać je Mężowi przy romantycznej kolacji 
przy świecach, razem zrobić test ciążowy, poczekać na pierwsze USG i zrobić pocztówkę. 
Było jednak zupełnie inaczej.
Byłam w naszej rodzinnej firmie, robiłam coś przy komputerze, myśl, że muszę iść do apteki 
(która jest po sąsiedzku) pojawiła się znienacka i była silniejsza niż cokolwiek innego.
Zostawiłam więc wszystko i wyszłam.
Te dwie upragnione, wyczekane, wypłakane kreski pojawiły się od razu - 
siedziałam na podłodze i ryczałam, oglądałam test z każdej strony, czarne krople łez spływały po policzkach, nie mogłam wstać, brakowało mi oddechu. 
Wyszłam z łazienki, w firmie byli moi Kochani Rodzice 
i Siostra z Córeczką (a w brzuchu Siostry maleńki Chłopczyk).
Stanęłam jak niedojda, poryczana, rozmazana z tym testem w ręku i mówię:
"Jestem w ciąży".
Cisza.
Mama mówi: "Co Ci się Karola stało? Mów wyraźniej"
Ja: "Przecież mówię. Jestem w ciąży."
Nasza firma na ten moment zamieniła się w jedną, wielką łzarnię :)
No ok, Tata nie płakał, On jest twardy, po prostu mocniej niż zwykle klepał mnie po ramieniu.
Z późniejszych relacji mojej Mamy wynika, że łzy Siostry nie leciały po policzku tylko jak w kreskówkach leciały w poziomie :) 
Siostra mnie uświadomiła, że warto byłoby powiedzieć Mężowi
 i nie robić tego przez telefon ani nie czekać do końca pracy :)
Mąż więc dowiedział się pod biurowcem w którym pracuje, stał i patrzył na mnie jak na istotę z zaświatów, mówiłam chyba trochę bez ładu i składu i ciągle płakałam.
Staliśmy tak patrząc się na siebie.
To była magiczna chwila.
Zawsze będę ją pamiętać.
Jeśli rok temu ktoś powiedziałby mi, że za rok mój Synek 
będzie miał prawie 4 miesiące pewnie bym nie uwierzyła.
To był cudowny rok a największy CUD śpi teraz smacznie w pokoju obok, 
uśmiecha się przez sen a spod kocyka wystaje jego goła, mała stopa.